Ładny, zgrabny, miły. Uśmiech pełen wdzięku. Twardy negocjator. Lubi postawić na swoim i wszystkich na baczność. Dynamiczny, z poczuciem humoru i buntem na wynos. A, ma zespół Downa. Ciągle o tym zapominam. Serio. Tylko jego rozwój i ciekawskie spojrzenia przypominają czasem, że ma. Przed państwem - Julek, młodszy brat Krzysia. Obaj to moi synowi. Dumna z nich ja!
niedziela, 11 sierpnia 2024
Po powrocie
wtorek, 6 sierpnia 2024
Mam talent
Zasadniczo Julek jest nieśmiały. W nowym otoczeniu najczęściej wycofany. To nie typ króla parkietu, lwa salonowego, czy showmana. Ale śpiewać lubi. W aucie, w swoim pokoju, w bezpiecznej przestrzeni. Śpiewa jak w słowach piosenki "trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi... ". Talentem nie grzeszy.
Wczoraj wieczorem dostaję krótki filmik z udziału Julka w kolonijnym Mam talent. I wiadomość: sam się zgłosił, sam wybrał utwór, sam zaśpiewał. To jest coś! Cieszę się i pękam z dumy, że przełamał wewnętrzny opór.
Musi się czuć na tyle komfortowo, że zrobił to. Zaśpiewał publicznie. Co nie przeszkadza mu odliczać dni do powrotu. Tęsknota nasila się wieczorami, gdy kumulują się emocje po całym dniu. Ja też już tęsknię. Tęsknimy. W piątek Julek będzie w domu.
Tymczasem przed Państwem Julek w Mam talent. Mrozy'24! Tadaam!!!!
Jakby co, to śpiewa "Jesteś moją bajką".
środa, 31 lipca 2024
Kolonijne newsy
Wczoraj wieczorem po raz pierwszy tak zwyczajnie, w spokoju pogadałam z Julkiem. Bo tak, jak dzwonił, to był hałas w tle, śmiechy, zero komfortu pogawędki. W sumie to do końca nie wiem, kto był inicjatorem rozmowy, bo połączył się ze mną numer opiekunki pani Mileny, ale w słuchawce usłyszałam Julka. Wygląda to tak:
- do domu wrócę, to spać z babcią,
- zabiłem muchę, mucha lata, boję muchy i rekina,
- tak, byłem, żelki, czipsy, coli nie, pani nie pozwala (tu w tle usłyszałam panią Milenę, która mówi, że jest ta zła, bo pozwoliła kupić tylko jedną niezdrową rzecz, więc Julek limit wyczerpał i coli nie kupił - punkt dla pani Mileny, nawet dwa),
- grałem w piłkę,
- co robisz?
- mama, kocham ciebie,
- czekaj,
- dobra, pa.
Rozmowa była konkrenta, rzeczowa, długa, z ochotą na wydłużanie, bez smutku, ze zrozumieniem okoliczności.
Na horyzoncie zamajaczyła tęsknota. A może zwykła ochota na pogadanie z mamą? Bo przyszedł wieczór, trochę zmęczenia i te muchy irytujące, bo cztery dni minęły, bo oswoiłem miejsce i mnóstwo wrażeń, a gdzie dom? Mój dom. Moje domowe przyzwyczajenia. Tam. A ja tu. Mama, tata, Kilka, Krzyś daleko.
Nadal jestem spokojna. Julek to typ zadaniowy. Dziesięć dni, które mu pozostały, wykona. Nie wygląda na nieszczęśliwego na zdjęciach, które dostaję (większość z nich w towarzystwie kolegów) i na filmach (skrótach każdego dnia), które oglądam na fanpagu Stowarzyszenia Bardziej Kochani.
sobota, 27 lipca 2024
Mrozy 2024
czwartek, 25 lipca 2024
Bydgoszcz
środa, 3 lipca 2024
Czytanie kolejny poziom
wtorek, 2 lipca 2024
Nowy rower
Wyrósł ze starego. Starego-starego roweru, który pamiętał jeszcze czasy nastoletnich córek jego matki chrzestnej (aktualnie dwudziestoparoletnich kobiet).
Wyrósł też z ochoty na dłuższe trasy. Wykłóca się, że nie daleko. Tylko kółko. Małe kółko. A brzuch rośnie wprost proporcjonalnie do nie-ochoty na aktywność fizyczną.
Nie zrażam się. Zarażam Julka przyjemnością z jazdy rowerem. Bo ciągle w tym moim nastoletnim zbuntowanym z lekka synu drzemie potencjał. W pamięci mam, że lubił. Lubi jeździć rowerem. Nie pozwalam mu zapomnieć, że to czysta frajda.
Dlatego w niedzielę pojechaliśmy z Julkiem do sklepu sportowego. Wybrał sobie rower. Najbardziej chciał zielony. Ale takich brak w ofercie. Ostatecznie padło na niebieski. Przejechał się po sklepie. Powiedział, że tak. Rower przygotowano nam do użytku. Dokupiliśmy kask. I tak Julek wyposażony w sprzęt sportowy opuścił sklep. Jazdę testową ze względu na afrykański ukrop przesunęliśmy na wczoraj. Było już czym oddychać. Zaliczyliśmy czterokilometrową rundkę po okolicy.
Podprowasziliśmy Julka pod rowery, których ramy kwalifikowane są jako damskie. Nam chodziło o utrzymanie łatwości wsiadania na rower. Bez poprzecznej belki Julek siada na siodełku bez potrzeby zadzierania nogi. Koła mają 26,5 cali. Przerzutki na przednie (z lewej strony kierownicy) i tylne koło (prawa strona kierownicy). Na razie ustawione przez Krzyśka na średnich poziomach. Julek z czasem sam rozkmini, kiedy, jakie przerzutki. Nie miał problemu na jazdę nowym rowerem. Myślę nawet, że dostrzegł różnicę w komforcie jazdy. Dzisiaj znów jesteśmy umówieni na przejażdżkę.
Zakup roweru zostanie sfinansowany ze środków zgromadzonych na Julka subkoncie. Dziękujemy!















