sobota, 17 stycznia 2026

W Nowym Roku

Witamy w Nowym Roku. Weszliśmy w styczeń lekko sponiewierani grypą (Julek i ja), wyciszeni i wytuleni świętami (z babcią Krysią i dziadkiem Ludwikiem na pokładzie), oniemieli nieoczekiwaną hospitalizacją babci Aldony w końcówce grudnia.

Działo się, dzieje, śnieg sypie, mróz szczypie, lista lekarzy do odhaczenia długa (babcia Aldona), umiejętności adaptacyjne Julka zaskakujące (pierwszy kumpel dziadka Zygmunta), plany na nowy rok nieokreślone.

Niewątpliwie 2026 r. to rok Krzysia. Studniówka, matura, prawo jazdy, osiemnastka, rekrutacja na studia, rozpoczęcie studiów. To czas, w którym jako rodzice możemy tylko wspierać wybory i decyzje syna. Zdecydowanie bardziej przeżywałam (stresowałam się) przygotowaniami do egzaminu ósmoklasisty niż przedmaturalnym czasem. Wtedy sternikiem i kapitanem musiałam być ja, teraz jestem tylko pasażerem. Z tych ciekawskich pasażerów co to łażą po pokładzie, zaglądają wszędzie, widzą dziury w całym i dopytują, czy aby na pewno obrany kurs statku jest właściwy. Wygodna rola. 

Żeby nie było tak łatwo, to we wrześniu czeka mnie cała zabawa w zbieranie dokumentów do kolejnego orzeczenia o niepełnosprawności Julka. W październiku kończy 16 lat, co oznacza konieczność stawienia się na komisji, która określi stopień niepełnosprawności. Nie wiem, dlaczego teraz akurat, szczególnie, że za dwa lata, gdy wkroczymy w pełnoletniość Julka znów zabawa z komisjami zacznie się od nowa. Ale takie prawo jest od lat i nie ma, że mogę być na nie.

Tymczasem rozpoczęliśmy ferie zimowe. Znów codzienność nieco zwolni. Na te mroźne i śnieżne dni bardzo to wskazane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz