W niedzielę nie było jeszcze wielkiego upału. Po śniadaniu całą grupą ruszyliśmy w kierunku Doliny Strążyskiej. Zatrzymała nas kolejka po bilety do Tatrzańskiego Parku Narodowego i toalet. Dużo ludzi.
Szłam z Julkiem i Radkiem. Dolina lekko pnie się w górę. Nie boli wchodzenie. Julek szedł bo musiał. Jednak nie narzekał. Czasami po prostu zatrzymywał się na krótki odpoczynek.
Na polanie rozdzieliliśmy się. Z Krzyśkiem, Maćkiem i Łukaszem ruszyłam Ścieżką nad Reglami Doliną Grzybowiecką w kierunku Przełęczy w Grzybowcu, żeby stamtąd zejść do Wielkiej Polany Małołąckiej i dalej Doliną Małej Łąki do ścieżki pod reglami i do domu. Szlak mocno piął się w górę. Potem w dół. Wreszcie pojawiła się Polana.
Gdy byliśmy na naszej pętelce, Julek z Radkiem i pozostałym towarzystwem wędrował w dół Doliny Strążyskiej. Nie zdecydowali się podejść do Wodospadu Siklawica. Bardzo dużo ludzi.
