czwartek, 13 sierpnia 2026

Dolina Strążyska

W niedzielę nie było jeszcze wielkiego upału. Po śniadaniu całą grupą ruszyliśmy w kierunku Doliny Strążyskiej. Zatrzymała nas kolejka po bilety do Tatrzańskiego Parku Narodowego i toalet. Dużo ludzi.

Szłam z Julkiem i Radkiem. Dolina lekko pnie się w górę. Nie boli wchodzenie. Julek szedł bo musiał. Jednak nie narzekał. Czasami po prostu zatrzymywał się na krótki odpoczynek.





Na polanie rozdzieliliśmy się. Z Krzyśkiem, Maćkiem i Łukaszem ruszyłam Ścieżką nad Reglami Doliną Grzybowiecką w kierunku Przełęczy w Grzybowcu, żeby stamtąd zejść do Wielkiej Polany Małołąckiej i dalej Doliną Małej Łąki do ścieżki pod reglami i do domu. Szlak mocno piął się w górę. Potem w dół. Wreszcie pojawiła się Polana.






Gdy byliśmy na naszej pętelce, Julek z Radkiem i pozostałym towarzystwem wędrował w dół Doliny Strążyskiej. Nie zdecydowali się podejść do Wodospadu Siklawica. Bardzo dużo ludzi.


środa, 12 sierpnia 2026

Dolina za Bramką

Pierwszy tydzień sierpnia spędziliśmy w Zakopanem tradycyjnie z naszymi dobrymi zakątkowymi znajomymi. Trafił nam się zwrotnikowy upał i pierwszy raz nie używaliśmy bluz w Tatrach (poza jedną, ostatnią wycieczką).
Pierwszego dnia, po rozpakowaniu walizek, ruszyliśmy na spacer do Doliny za Bramką. Było sobotnie popołudnie. Do ścieżki pod Reglami poprowadziła nas Droga do Walczaków. Mieliśmy już opanowane szlaki i skróty wokół.
Było ciepło, bardzo ciepło.
Droga nużyła się trochę, dopóki nie weszliśmy na zacienioną ścieżkę. A gdy byliśmy już na szlaku do Dolinki za Bramką, poczuliśmy się, jakbyśmy znaleźli się w klimatyzowanym pomieszczeniu. Chłód od potoku dawał cudowne orzeźwienie. 
Nieśpiesznie, czerpiąc przyjemność ze spaceru dreptaliśmy sobie w górę łatwym, idealnym szlakiem na rozgrzewkę. Julek nie marudził wcale. Byliśmy sami. Byliśmy sami! I to był jedyny moment wyjazdu bez ludzi. Bo tak to tłumy. Prawdziwy natłok turystów.
I tak zaczęliśmy nasz pobyt w górach.