wtorek, 30 czerwca 2026

Bielsko

Prosto z zakończenia roku wpadliśmy w objęcia babci Krysi i szału upału. Zadekowaliśmy się w domu i opuszczaliśmy go albo rano albo popołudniu.

Nie zrealizowałam z Julkiem wejścia na Magurkę. Nawet nie brałam górskich butów patrząc na prognozy. Za to dwa razy popołudniu wpadliśmy na bielski basen Panorama. Takich tłumów nie widziałam nigdy. Trudno się dziwić - samo moczenie nóg na brzegu basenu, w ocienionym miejscu (ja) i nurkowanie plus skakanie na bombę (Julek) przynosiło ulgę. 

Julek swoim zwyczajem długo oswajał teren. Skanował, obserwował, powoli zanurzał w wodzie. Nigdzie się nie śpieszyliśmy. Potem już brykał w wodzie. Za pierwszym razem nie chciał pójść na zjeżdżalnię, za drugim - ponieważ zapomniałam zabrać jego basenowych okularów, dla osłodzenia tej wpadki - weszłam z nim do wody. Razem obeszliśmy teren włażąc pod kaskady wody. Namierzyliśmy jako tako nie obładowaną miejscówkę, gdzie Julek przemógł się i zaczął nurkować bez okularków. Bardzo cenię to w Julku. Nie dość, że nie strzelił focha, że zapomniałam o okularkach, to jeszcze mimo niedogodności skorzystał z podwodnego szaleństwa. Taka postawa wcale nie jest oczywista. Umówiliśmy się, że następnym razem Julek przypilnuje pakowania na basen. 

Zjeżdżalnię zaliczył. I ten jeden raz mu wystarczył. Brakuje Julkowi w takich miejscach towarzystwa. Miałby kumpla/kumpelę, więcej skorzystałby z basenu. Ze względu na żar lejący się z nieba tym razem babcia Krysia nie towarzyszyła nam na basenie.

Za to była z Julkiem w kinie. Niedzielny poranek - jeszcze nie rozhuśtany wysokimi temperaturami- idealnie nadał się na zapakowanie Julka i babci do auta i zawiezienie ich do kina z klimatyzacją. Julek wybrał "Minionki i straszydła". 

Dni jak zwykle popłynęły ciurkiem. Dzisiaj popołudniu wracamy do domu.



Gdzie się śpieszy Julek? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz