Najlepszego Julku, nasz szesnastoletni chłopaku!
Wiem, że nie lubisz, gdy mówię do ciebie - dziecko. Obiecuję, że się poprawię Julianie. Nastoletniość rządzi się swoimi prawami.
Kocham Cię i jestem z Ciebie dumna. Udałeś nam się Synku!
Ładny, zgrabny, miły. Uśmiech pełen wdzięku. Twardy negocjator. Lubi postawić na swoim i wszystkich na baczność. Dynamiczny, z poczuciem humoru i buntem na wynos. A, ma zespół Downa. Ciągle o tym zapominam. Serio. Tylko jego rozwój i ciekawskie spojrzenia przypominają czasem, że ma. Przed państwem - Julek, młodszy brat Krzysia. Obaj to moi synowi. Dumna z nich ja!
Najlepszego Julku, nasz szesnastoletni chłopaku!
Wiem, że nie lubisz, gdy mówię do ciebie - dziecko. Obiecuję, że się poprawię Julianie. Nastoletniość rządzi się swoimi prawami.
Kocham Cię i jestem z Ciebie dumna. Udałeś nam się Synku!
Łapiąc ostatnie ciepłe letnie dni pojechaliśmy z Julkiem nakręcić trochę kilometrów w Warszawie. Oficjalnym celem był Park Ujazdowski. Celem obok, mimochodem - odnajdywanie znaków pełnoprawnej jesieni i lody nad Wisłą.
Ruszyliśmy z domu o jedenastej. Było już ciepło. SKM-ka pusta. Pozytywne nastawienie do aktywności bardziej po mojej stronie. Julek chciał jechać tak sobie. Dopiero potem się rozkręcił.
W drugim tygodniu września Julek ze swoją klasą spędzili pięć fantastycznych dni w Krościenku nad Dunajcem. Wyjazd szkolny z wychowawczynią był na zaproszenie rodziców Dominika Małego, którzy mają dom w Krościenku. Jeszcze w wakacje powstał plan. Zwiedzanie Krościenka, wycieczka do źródła św. Kingi, spotkanie z ratownikami GOPR, pawilon edukacyjny Pienińskiego Parku Narodowego, impreza urodzinowa Dominika Małego. Oprócz przyjemności - obowiązki. Zakupy spożywcze, dyżury przy wspólnym przygotowywaniu posiłków, dyżury w sprzątaniu. Mama Dominika zabrała dzień przed wyjazdem ciężkie bagaże (walizki, śpiwory i materace), a młodzież pociągiem jechała do Nowego Targu z małymi plecakami. Z Nowego Targu mieli zapewniony transport busem pod sam dom w Krościenku. Organizacja na medal.
Tym razem udało się tak, że cała, calutka klasa pojechała na wycieczkę, a wychowawczyni miała wsparcie nie tylko w gospodarzach (rodzicach Dominika), ale jeszcze w dwóch mamach.
Takie rzeczy tylko w 6b. Zintegrowanej i zżytej dzięki wychowawczyni.
Wyjazd z Dworca Warszawa Centralna. Pełna ekscytacja w oczekiwaniu na resztę klasy.
Wycieczka do pawilonu edukacyjnego.
Spotkanie z ratownikami GOPR. Przeżycie duże.
Spacer i pizza nad Dunajcem. Bajka!
Obowiązki :)