W tym roku Krzysiek zaplanował wypad na Orlą Perć. To szlak turystyczny poza moim zasięgiem, a przynajmniej poza zasięgiem zrealizowania go za jednym podejściem. Na rozgrzewkę wybrali z Maćkiem Kościelec. Ja miałam im towarzyszyć do przełęczy Karb.
Ponieważ szlak nie jest na cały dzień, w drodze do Kuźnic byliśmy przed szóstą rano. To całkiem późno, jeśli na szlaku nie chcesz wędrować w tłumie. Na Halę Gąsienicową weszliśmy przez Boczań. Słońce dawało wyraźnie sygnał: - ja się dopiero rozkręcam. Szykował się upalny dzień.
W Murowańcu zrobiliśmy krótką przerwę na śniadanie i toaletę. Ruszyliśmy dalej. Niebieskim szlakiem w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego. To przyjemny odcinek. Lubię tędy wędrować lekko w górę po ułożonych w szeroką ścieżkę głazach.
Dość sprawnie dotarliśmy nad staw. Nie zatrzymywaliśmy się na długo. Przed nami wiła się ścieżka w górę. Czarny szlak na Karb ewidentnie nas przywoływał. Początkowo łagodnie piął się w górę, żeby po chwili nieoczekiwanie nabrać wysokości. Wejście jest stosunkowo krótkie, ale intensywne, po kamieniach i sypkich kamieniach. Zaczyna się fajna przygoda. A widoki - im wyżej i wyżej - wspaniale rekompensują zmęczenie.
 |
| Czarny Staw Gąsienicowy |
Po stromym podejściu weszliśmy na grań, którą zwą Małym Kościelcem. Widoki zacne. Krótki spacer, lekkie zejście w dół i o dziewiątej staliśmy na przełęczy Karb.
 |
| widok na Gąsienicowego stawy |
 |
| Kościelec |
 |
| Mały Kościelec |
Dotarłam, gdzie zakładałam, że dotrę, a ponieważ było ciągle wcześnie i nie czułam spodziewanego zmęczenia, zdecydowałam, że wejdę z chłopakami na Kościelec. Z Przełęczy Karb to 50 minut. Szlak pnie się ostro w górę, chwilami wymaga małej gimnasyki, postawienia nogi na właściwym kamieniu i rękami poszukania właściwego występu, żeby się podciągnąć, ale nadal to droga niewymagająca nadzwyczajnych umiejętności. Ot, zwykłej sprawności fizycznej. Im wyżej, tym było piękniej.
 |
| Wyżej widać było nie tylko całą dolinę Gąsienicową, ale i Giewont |
 |
| Mały Kościelec, jeszcze chwilę temu szliśmy tamtędy |
 |
| Czarny Staw Gąsienicowy |
 |
Z lewej zielone stawy Gąsienicowego i w dali Giewont, z prawej Czarny Staw Gąsienicowy, a pośrodku Mały Kościelec
|
Przy samym podejściu na szczyt, jest stromo. Trzeba wdrapać się na stertę kamieni, za którą rozpościera się widok szczytów górskich. I ta przestrzeń wokół. Zachwycam się zawsze. Oddycham głęboko. Jestem szczęśliwa.
 |
| Kościelec szczyt |
Spędzamy na szczycie kilka niekrótkich chwil. Fajnie, że jest nas tam garstka i nie tłoczymy się jeden przy drugim. Zejście jest podobne jak wejście - chwilami wymaga większej koncentracji i uwagi. Gdy docieramy na przełęcz Karb, jest na niej zdecydowanie więcej turystów. Schodzimy do Hali Gąsienicowego po drodze mijając stawy, a wśród nich cudny Zielony Staw Gąsienicowy. Z każdym krokiem robi się też ciepłej. W dolinie panuje już gęstniejący upał.
 |
| I znów Kościelec (pierwszy z lewej) |
W Murowańcu tłum ludzi. Uciekliśmy. Zeszliśmy przez Boczań. Gdy docieraliśmy do Kuźnic, słychać było pierwsze grzmoty. Zdążyliśmy przed burzą.