poniedziałek, 21 listopada 2022

Orzeczenie na drugi etap

Były cztery lata spokoju od diagnoz, opini i spotkań w poradni pedagogiczno-psychologicznej koniecznych do wydania orzeczenia o kształceniu specjalnym dla Julka. Ale to ostatni rok szkolny, w którym Julek realizuje wczesnoszkolny etap edukacji, na który było wydane orzeczenie w 2019 r. We wrześniu przyszłego roku stanie się uczniem klasy czwartej, dlatego potrzebne jest orzeczenie na drugi etap edukacji.

Stąd na pierwsze wrześniowe zebranie w szkole została zaproszona psycholog, która poinformowała rodziców o tym, co, gdzie i w jakiej kolejności należy składać. Uzbrojona w wytyczne złożyłam wniosek w naszej poradni o przeniesienie dokumentacji Julka do poradni w Warszawie na Żoliborzu, w której będzie wydane orzeczenie (orzeczenie to wydaje poradnia pedagogiczno-psychologiczna, która działa w rejonie Julka szkoły). Wniosek złożyłam, dokumentacja dotarła do poradni w Warszawie.

Skontaktowałam się więc emailowo z panią psycholog z poradni, która diagnozuje uczniów ze szkoły na Czarnieckiego. Jeszcze tego samego dnia Pani oddzwoniła i umówiła nas na spotkania:

26 stycznia 2023 r. (czwartek) g. 10:15 - spotkanie z psycholog;
27 stycznia 2023 r. (piątek) g. 15:30 - spotkanie z pedagogiem.

Do tego czasu muszę mieć:
- zaświadczenie o stanie zdrowia Julka od lekarza (ważność tego zaświadczenia nie jest tak istotna jak w przypadku wnioskowania o orzeczenie o niepełnosprawności, na szczęście);
- opinie o Julku ze szkoły od wychowawcy klasy i logopedy.

Diagnozy Julka z obu spotkań, wsparte zaświadczeniem lekarskim i opiniami ze szkoły pozwolą zespołowi orzekającemu wydać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego na kolejny etap szkolnej nauki.

Przy całej złożoności tego procesu pozostawienie w poradni samego wniosku o wydanie orzeczenia wydaje się drobną fatygą, nie zasługującą na szerszy komentarz. 

czwartek, 17 listopada 2022

Gry planszowe

Długo, długo nic, a potem kumulacja. Dotyczy to tak urazów, katarów, kursujących autobusów stadami, jak i planszówek.

Leżały. Zbierał się ma nich kurz. I Julek i ja mieliśmy przesyt. Julek, bo trzeba trochę jednak włożyć wysiłku, ja bo ile można rzucać kostką. 

Aż przyszedł dzień trochę lenistwa, trochę niedomagania, trochę smętnawej pogody i Julek przyniósł "Kurnik" (zasady odkurzone, zamiany bezbłędnie uskuteczniane), a potem "Chińczyka" (największa radość, gdy można było zbić mojego pionka), "Kartę rowerową" (wzrosło zainteresowanie znakami drogowymi, znajomość znaków zakazu zadowalająca!), "Przez Afrykę" (tu właczył się Julkowi tryb gry niezespołowej, nastawił się na wyścig, nie chciał oddawać do wspólnej puli zdobytych trofeów), aż na końcu "Listonosza" (pierwszy raz dotrwał do końca, śmielej dysponował kartami ułatwiającymi rozgrywkę, bezbłędnie odczytywał numery domów i dostarczał do nich właściwe listy, nawet jeśli 22 czytał jako 2-2, nie kłóciłam się z nim, jedności ma opanowane, naście wdrażamy, dzieścia jest jeszcze abstrakcją). 

I tak minęło chwil wiele. Dobrych, ciepłych chwil.







niedziela, 6 listopada 2022

Nocowanie

Było to zaplanowane już we wrześniu.

Potwierdzenie otrzymaliśmy tuż po Wszystkich Świętych, więc ekscytacja wypełniła samochód popołudniu. Gdy Julka odebrałam ze szkoły. 

- Mama!!!! Jutro! Spać w szkole!!!! Antek, Janek, Agatka, Julka. I pizza!! I tańczyć.

- Julek, ale fajnie! To ja będę spać z Tobą. Będzie pizza i tańce. - przekomarzam się.

- Sorry, mama. No, no, no.

Tak. Część Julka tkwi zawieszona w mentalności przedszkolaka, a część wyrywa się ku nastoletniej dojrzałości. Swoje towarzystwo, swoje sprawy, swój świat.

I poszedł z walizką, nie oglądając się za siebie. :)

wtorek, 25 października 2022

Urodziny kumpla

Ubiegły tydzień zaczął się infekcyjnie, skończył imprezowo. 

We wtorek wieczorem pojawiła się u Julka temperatura, w środę został w domu, we czwartek pojechałam z nim do lekarza, choć rano był już tylko stan podgorączkowy. Oskrzela, płuca czyste, kataru brak, gardło lekko zaczerwienione. Wirus. W piątek nie było śladu po infekcji. W sobotę pojechał więc Julek na urodziny Janka, kolegi z klasy.

Radość kolegów i koleżanek z klasy (cała szóstka była zaproszona) na widok Julka wielka, szczera, głośna. Ceremoniał witania i żegnania rozwlekły i z przytupem. Początkowo Julek poznawał nowe otoczenie, nieznanych uczestników imprezy z pewnym dystansem, lekkim wycofaniem, żeby po fazie wstępnej, zapoznawczej, dać upust swojej energii i śmiechaniom. 

Przyjęcie urodzinowe odbyło się w budynkach Stajni Pociecha, z oprowadzaniem po stajni, czyszczeniem konia, jazdą na kucyku, tortem i sto lat, karmieniem alpak. Wszystko to, co lubią nasze dzieci. Systematyczna hipoterapia uzbroiła Julka w doświadczenie, był doskonale obaznany z klimatem takiej aktywności, mimo że miejscówka była dla niego całkiem nowa. Bawił się dobrze, w pewnym momencie całkiem zanadto dobrze tak, że musiałam temperować Julianowe zapędy chichotów, podpuszczeń i psotów. Nie wiem, po kim taki skory do jajcarzenia. 

Bardzo mnie cieszy, że jest lubiany w klasie i zżyty ze wszystkimi. Biegnie do szkoły zawsze z radością. 






wtorek, 18 października 2022

Endokrynolog

We wrześniu wśród spraw organizacyjno-logistycznych 

(buty, natychmiast potrzebne buty na piłkę nożną dla Julka/co!!??? dzisiaj zebranie?!?!! Krzyś, a nie mogłeś wczoraj powiedzieć??!!!/5:15, nie 5:10, dobra na 5:05 ustawię budzenie, może zdążę wypić kawę siedząc/budzik ustawiony piątek-poniedziałek? sprawdzić!/wkładki Achilles do odbioru/ortodonta Krzyś/zapłacić za obiady, zapłacić za obiady!!!/a może uda się wcześniej? bo lekarz sportowy za tydzień, prooooszę (telefon, żeby umówić pobranie krwi i EKG, bo ciągle jeszcze piłka Krzyś)/podpisać umowę na dowóz Julka, urząd dłużej czynny tylko w poniedziałki, do 17:00, ale przecież piłka Julka, nie zdążę, dobra jutro wyjdę wcześniej z pracy, pojutrze odrobię albo nie, w środę/wyjazd integracyjny Krzysia, wszystko masz?/pojechał/zapłacić obiady, zapłacić obiady/cholerka?!! znowu sfaulowany?!?!? (ja)/nieee, nie faul, w kolanie coś mu strzyknęło, znosili go z boiska (Radek)/SOR - naderwane  wiązadła/rehabilitacja/trwa/dwa razy w tygodniu/raz ja raz Radek wozimy na zmianę/już może jeździć rowerem bo jak do skm-ki dojedzie/więc znów logistyczne wygibasy żeby mógł dojeżdżać do nowej szkoły/to początek września/ważne wszystko/obiady!!/obiady?!! zapłaciłam/zebranie w szkole Julka jak wisienka na torcie)

była wizyta Julka u endokrynologa. Rutynowa. Wyniki badań dobre. Tarczyca na wspomaganiu euthyroxu działa poprawnie. Porcja lekarstwa pozostaje bez zmian.

Standardowe pomiary.

Wzrost 139,5 cm

Waga 37 kg.

Od ostatniej wizyty (luty 2021) Julek urósł prawie 9 cm, przybrał 7 kg. Wzrost z wagą współgrają. 

Rozmiar stopy 36,5.

Jedziemy dalej.

czwartek, 13 października 2022

W szkole

W pędzie. Żyję w totalnym pędzie. 

Wpadam więc tu na krótką chwilę z porcją szkolnych wiadomości.

Szkoła Julka po pandemicznych zawirowaniach ruszyła w pełnym wymiarze. Dzieje się dużo, różnorodnie, ciekawie. Zeszyt do korespondencji puchnie od informacji. Messenger rozgrzany do czerwoności. Niemal codziennie dostajemy porcję wiadomości i relacje z tego, co działo się w szkole. 

To pokrótce.

Julek w tym roku kontynuuje zajęcia dodatkowe (płatne) z piłki nożnej i copeiery. Oba uwielbia, czeka na nie, pilnuje stroju do zabrania. W poniedziałki i środy odbieram go ze szkoły o 16:00.

Ma hipoterapię finansowaną przez miasto stołeczne Warszawa raz w miesiącu.

W tym roku szkoła zdecydowała się na zajęcia na basenie. Duże wyzwanie logistyczne. Basen usytuowany jest wprawdzie tylko trzy przystanki autobusowe od szkoły, ale zebrać dzieciaki o różnym stopniu funkcjonowania i zawieźć je, przypilotować wszystkie czynności na basenie, wrócić do szkoły to już wyższy poziom. Grupa Julka ma zajęcia w co trzecią środę, o godz. 9:00. Syn mój chyba z największą ekscytacją czeka na te właśnie środy. 

W tym roku szkolnym wychowawczyni Julka pani Edyta Płocha po przeszkoleniu się wprowadziła do pracy i zajęć matematycznych numiki. Bardzo przydatna rzecz. 


Poza tym wychowawcy świetlicy organizują różne projekty i dni, w których zabawa łączy się z nauką albo aktywnością sportową. Jest zdrowo, kolorowo i wesoło. Był zatem Dzień Ziemniaka

- projekt edukacyjny Dookoła Polski

ruszyły dzisiaj zajęcia kulinarne.

Ale że człowiek nie samymi obowiązkami przecież żyje, są i imprezy. Celebracja urodzin obowiązkowe must have każdego szanującego się osobnika z zespołem Downa. Były więc obchodzone spóźnione urodziny Agatki, urodziny dwóch Dominików, w kolejce czeka dwóch październikowych dżentelmenów. Julek codziennie odlicza dni do swojej imprezy. 


Nie mogę na koniec nie wspomnieć o Dniu Chłopaka, którą młodzież spędziła z wielką radością w kulkach, na zjeżdżalni i drabinkach. Ta atrakcja to już inicjatywa Wychowawczyni.





Na koniec szybki test szczęścia.
Czy na którymś z zaprezentowanych zdjęć widzicie smutnego Julka?