czwartek, 9 sierpnia 2018

Drugie dno

Umiejętność wychwycenia podwójnego, nierzadko metaforycznego znaczenia niektórych wyrazów jest umiejętnością językową na poziomie zaawansowanym. Umówmy się - Julek nadal tkwi na podstawowym. To z kolei bywa przyczyną zabawnych minidialogów.

Wracamy z przedszkola. Julek popija sok, który przez wzgląd na upały serwuję chłopakowi nie tylko w sobotę. Po drodze jakieś roboty. Ruch wahadłowy. Stoimy.
- Korek. - stwierdzam.
- Mam. - odpowiada Julek. I podaje mi odkręcony korek z butelki od soku.

Znów przedszkole. W drodze do zaszwankował układ wydechowy w aucie, które zachowuje się jak karykatura motoru. Hałasuje, gdy jadę, szczególnie, jak dodaję gazu. Julek w foteliku, pas zapięty, włączam silnik. Buuuu..... - słychać.
- Mama! - natychmiast reaguje Julek, który z łatwością wyłapuje odstępstwa od utartych schematów.
- Pierdzi. - informuję.
- Mama, kupa?
- Nie, auto. Auto pierdzi.
Mając na uwadze pierwsze zdanie tego postu nie odpowiadam "Kupa. Kupa złomu". Choć lepiej tego nie mogłabym ująć.