wtorek, 11 grudnia 2018

Litania miłości

Zdarzyło się wczoraj.
Miałam okazję kłaść Julka do spania (zwyczajnie przywilej ten należy się tacie, ale Radek z Krzysiem na treningu, więc padło na mnie).
Leżymy już. Julek opowiada dzień. Trochę po naszemu, trochę po swojemu. Przytulam go. Daję misia, którego dostał od Mikołaja w przedszkolu. Nieoczekiwanie uruchamiam lawinę słów.
- Moje miś. Od Mikołaja. Pedkole.
Kocham miś.
Kocham mamę.
Kocham tatę.
Kocham Ksyś.
Kocham baba.
Kocham dziadek.
Kocham baba Kysia.
Kocham dziadek Ludik.
Kocham Kilka.
Kocham Maja.
Kocham Aga.
Kocham Michał.
Kocham Ala.

Julka litania miłości.

piątek, 7 grudnia 2018

Mikołajki

Pianino.
Zażyczył sobie Julek od św. Mikołaja. Zażyczył, gdy pisał, czy raczej rysował swój list do świętego. Jakiś miesiąc temu. Rysunek pianina nie prezentował, ale życzenie zostało wypowiedziane. Ba! Kilka razy klepnięte. Dla pewności wszelkiej.
Mikołaj - pianino. Pianino - Mikołaj. Julek zdecydowanie wiedział, czego chce. Pierwszy raz tak silnie werbalizował swoje wyobrażenie prezentu.
Mikołaj odnotował.
Starszy. Phi. Przecież to wy robicie prezenty.
???? nie wiem, o czym mówisz ???
Zdziwienie moje sięgało chmur. A może zaproszenie do świata wyobraźni? Sama nie wiem.
Krzysiek na wszelki wypadek wysmarował długi list. Z dwoma brakującymi przecinkami, jednym błędem ortograficznym, za to elegancko zatytułowany, spełniał wszystkie formalne wymogi listu. Lista prezentów była na bogato. Tuż przed wysłaniem (pełniłam funkcję posłańca) dopisał Monopoly Cheaters Edition. Mikołajowi odbiło się ulgą. W wieczór przed na kartce wyrwanej z zeszytu, czytelnie, nie rozpisując się zanadto, Krzysiek grzecznie poprosił świętego o pozostawienie swego podpisu w narysowanej ramce. Taki test, czy istnieje.
W nocy z piątego na szóstego pojawiły się prezenty.
Julek w wielkim worze znalazł swoje pianino, Krzyś planszówkę Monopoly, Radek ciepłą czapkę, nawet Kilka dostała kość.
I teraz Julek wchodzi w rolę wirtuoza, Krzysiek w rolę oszusta, Kilka zjadła kość.
Podpis? W ramce pojawiła się uśmiechnięta buźka. Machnięta czerwonym pisakiem. Krzysiek prowadzi dochodzenie: święty i pisak? ;)

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Samobój

Rozgrywka w piłkarzyki.
Niedokładne podanie, błąd przy skręcie i strzelam sobie gola.
- Mama, (s)amobój, ha, ha. - podsumowuje Julek, przesuwając okienko na swojej tablicy wyników.
Pomijam szydercze wyśmianie nieudanej akcji. Cieszę się, że Julek pojął jedną z żelaznych zasad gry w piłkę nożną. Samobójów nie strzelamy!
Może z czasem zrozumie nawet spalonego. I wtedy mi wszystko ładnie wytłumaczy. Bo ja nie kumam. :)