Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zlot Zakątkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zlot Zakątkowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 czerwca 2018

Zlot Zakątkowy

X Zlot Zakątkowy - szast-prast - i minął. Ledwie przyjechaliśmy do Zaździerza we czwartek, a już zrobiła się niedziela przedpołudnie. Pożegnaliśmy z Julkiem Krzysia i Radka i zostaliśmy, żeby zacząć turnus rehabilitacyjny.
Zlot to ludzie. Pogawędki, śmiechy, bitwa na balony wypełnione wodą, dmuchańce dla dzieci z okazji Dnia Dziecka i muzyczne wariacje, to również zawody sportowe i konkurs talentów. Działo się! Oj działo! Moc pozytywnej, pomarańczowej energii. :)







poniedziałek, 25 września 2017

Motywacja

Wrócę jeszcze do Zakątkowego Zlotu.
W ostatni dzień odbyły się zawody. Impreza Zakątkowo na Sportowo zorganizowana przez nasze Stowarzyszenie Zakątek 21, a poprowadzona przez animatora z ośrodka Polanika pana Krzysztofa.
Piszę o tym, bo nie po raz pierwszy, aczkolwiek z tak dużą siłą, uderzył mnie fakt, że silna motywacja jest największym motorem poczynań Julka. Rzecz w tym, żeby tą motywację znać.
Ania przed Zlotem przygotowała imienne dyplomy, ze zdjęciami zawodników. Na każdym dyplomie było pięć wolnych miejsc, które każdy z zawodników miał uzupełnić odpowiednimi naklejkami po ukończeniu danej konkurencji. Tych było pięć: strzelanie z łuku, wyścig samochodów zdalnie sterowanych, kręgle, unihokej i slalom z balonami.
Julek do pierwszej konkurencji podszedł z takim sobie nastawieniem. Od rana powtarzał, że chce do domu. I rzeczywiście był mało współpracujący. Większość rzeczy chciał robić po swojemu. I tylko po swojemu.
Z pomocą Radka poradził sobie ze strzelaniem. Sęk w tym, że nie chciał oddać łuku. Zabawa go wciągnęła. Odciągnąć Julka nie było łatwo. Pomógł dyplom i naklejka. Julek w lot chwycił zasadę.
Przy trzeciej konkurencji (kręgle) zawiesił się całkiem. Ani w jedną ani w drugą stronę, stanął dęba i koniec. Zrezygnowana i bez poczucia szansy na jakikolwiek odzew, zamachałam dyplomem, pokazałam puste miejsca, które trzeba wypełnić. Julek wskoczył na właściwy tor. Miał cel, miał motywację. Działał dalej bez zgrzytów.
Wziął udział w każdej konkurencji. Kolejne naklejki własnoręcznie wklejał. Z językiem na zewnątrz. Przejęciem na twarzy. Nagroda na koniec nic go nie obeszła. Nie medal był ważny, ale droga do jego zdobycia.





czwartek, 7 września 2017

Sensoplastyka

Jak wspomniałam, w sobotę (trzeci dzień Zlotu) odbyły się zajęcia sensoplastyczne.
Julek z zasady nie lubi się brudzić.
Ewentualnie może przesypywać różne piaski, żwirki i inne sypkości do momentu, gdy jakieś ziarno niespodziewanie nie doczepi się do rąk, nóg i twarzy. Przeciągłe bleeee jest wyraźnym sygnałem, że taka zaczepka nie ujdzie na sucho i trzeba ziarno zmyć, strącić do piekieł, porzucić.
Szłam więc z Julkiem na sensoplastykę z takim sobie nastawieniem.
Nie był jednak w stanie (czemu się absolutnie nie dziwię) oprzeć się tym wszystkim cudnym, kolorowym ryżom, fasolkom i soczewicą usypanym w piękne górki, pagórki, wzniesienia. Poszła więc łopatka w ruch, miski, miseczki i inne pojemniki. Przesypywać te wszystkie różności - doskonała sprawa przy pełnym skupieniu i koncentracji.
A gdy na koniec mógł zabawić się w Ninję, który łamie makaron - bezcenne doświadczenie. Tak właśnie terapeuta Robert Adamczyk, obserwując temperament Julka utorował mu drogę do jego "kanału sensorycznego".
Sensoplastyka - zabawa, która oswaja nieochoty i fuj razem z bleee. I jest przy tym niezwykle fotogeniczna. ;)







środa, 6 września 2017

IX Zlot Zakątkowy

Pod koniec turnusu w Polanice (w dniach 24-27 sierpnia) rozpoczęliśmy IX Zlot Zakątkowy. Na te pełne ciepła, serdeczności, wesołości i energii spotkania jeździmy od 2012 r. Wyjątkiem był ubiegły rok, kiedy termin Zlotu zbiegł się z naszą tradycyjną imprezą, którą pod hasłem "Pożegnanie lata" organizujemy co roku pod koniec sierpnia dla naszych znajomych w domu. W tym poukładaliśmy kalendarz imprez tak, żeby był wilk syty i owca cała. ;)
Zloty mają to do siebie, że wyjeżdżam z nich solidnie zresetowana, z uczuciem nasycenia przyjemnością i uśmiechem, naładowana ciepłym ludzkim pierwiastkiem, wyciszona, z ochotą na kolejny raz.
Zakątek 21 - nasze Stowarzyszenie organizuje dobrze czas zarówno dzieciom, jak i rodzicom. W tym roku oprócz karnetów do Krainy Zabawy, było zapewnione wyjście na basen, sensoplastyka z psychoterapeutą z ośrodka - uwielbianym przez dzieci Robertem Adamczykiem, zawody sportowe świetnie poprowadzone przez animatora z ośrodka p. Krzysztofa, spotkanie z dietetykiem Anną Wrzochal, koncert zespołu "Manna", i tradycyjnie Zakątkowy Bal (w tym roku poprowadzony przez animatorów zabaw "Kama"). Działo się wiele i z przytupem. Na nudę nikt nie mógł narzekać, każdy miał okazję pogadać o wszystkim i zespole, pośmiać się, powygłupiać, a nawet wieczorem pośpiewać stare kawałki przy akompaniamencie na gitarze niezastąpionego Roberta (taty Bianki). Nie kłócimy się, nie gadamy o polityce, cieszymy się naszymi dziećmi, jesteśmy ze sobą. Zwyczajnie, po ludzku. I to chyba cała tajemnica tych spotkań.




 

niedziela, 25 października 2015

VII Zlot Zakątkowy

Siódmy zlot zaczął się w środę. Do turnusowego towarzystwa dotarli kolejni zakątkowcy. Wielu nie dotarło, bo zaczął się czas infekcyjny niełaskawy dla naszych dzieciaków. Szkoda!
Lubię te nasze spotkania. To okazja do poznania nowych twarzy, wymiany doświadczeń, śmiechów i chichów, pobycia z dzieciakami zespołowymi. Kulminacją zlotu jest zawsze bal dla dzieci. Tegoroczny mój Krzyś ocenił na szóstkę, szóstkę z wykrzyknikiem i jeszcze jedną szóstkę. Potrójna szóstka robi wrażenie. :)
Julek nie oceniał. Bawił się od początku do końca. Był mało absorbujący dla nas. Tańczył, łaził, obserwował, naśladował, współuczestniczył w większości zabaw, częstował się ciasteczkami. Mój mały duży Julek. Z każdym rokiem coraz dojrzalszy. I coraz bardziej samodzielny.

Pani wytłumaczyła, że trzeba stać na baczność, to Julek stał na baczność.:)

Przez chwilę, bo potem ręce same pchały się na boki ;)

W dyskotekowym szale 

Ciężko było wytłumaczyć Julkowi, że tylko raz może być na chuście podrzucany.

Tańczył też nie sam

Metamorfoza Krzysia

Tygrrrys

Tańce szalone

Julek długo obchodził kącik malowania twarzy. Przyglądał się, obserwował, na malowanie twarzy ostatecznie się nie zdecydował, ale mały kompromis z samym sobą znalazł. Biedronka wylądowała na jego dłoni. Chodził z nią dumnie i wszystkim pokazywał. 




wtorek, 10 czerwca 2014

Zlotowa sesja zdjęciowa

Jedną z fascynujących przygód na Zlocie była profesjonalna sesja fotograficzna przygotowana przez Stowarzyszenie Zakątek 21 we współpracy z Foto Studio Paparazzi. Były zdjęcia indywidualne i grupowe. Grupowe po to, żeby opracować i wydać zakątkowy kalendarz na 2015 r.
Dlatego jeszcze przed Zlotem dzieci według wieku a nie wzrostu ;) podzielono na miesiące. Julek trafił do lutego z Antkiem, Alą i Małgosią. Luty to między innymi Walentynki, więc z mamami naszych modeli i modelek postanowiłyśmy uraczyć ten miesiąc gorącymi rytmami. Miałyśmy w głowach scenariusz, miałyśmy ze sobą rekwizyty (głównie serca różnej maści), jakieś róże sprawnie udające żywe, miałyśmy jakiś obraz tego, w czym dane nam będzie uczestniczyć. Jakiś – warto podkreślić. Bo jakiś ma się nijak do tego, co było rzeczywistym. :)
Dzieci nasze nawet przez pierwsze kilka minut siedziały dostojnie i spokojnie, bez rozbiegania. Problemem było uchwycić je wszystkie w tym samym czasie z uśmiechem, bez zadziwienia, z karpikiem na twarzy, bez zamkniętych oczu.
Oczywiście bez pajacyków, koników bujanych udawanych oraz śpiewów się nie obeszło (rodzice) i pozowania według własnych pomysłów (dzieci). Pani Magda z anielską cierpliwością znosiła wszystkie odchylenia od standardu. Jest nadzieja, że z wielu ujęć wyklei jedno – to najlepsze i ostateczne (hura, bo istnieje fotoszop).
Na indywidualnych Julek już tak bohatersko nie siedział. Szwędacz mu się włączył, więc trzeba było kreatywnie zabawiać chłopaka.
Bardzo emocjonująca sesja. I fantastyczna przygoda.
Na kalendarz już nie mogę się doczekać.

Uwaga! Poszukujemy (Stowarzyszenie Zakątek 21) sponsora, który pokryje koszty wydruku kalendarzy. Niech pozytywna strona zespołu idzie w świat. Czy ktoś z Czytelników zna kogoś, kto mógły nam pomóc?

Wczoraj napisałam, że dzieci zespołowe są piękne. W tej ich nieporadności życiowej przy jednoczesnym sprycie, autentyczności, nieoprawdopodobnej woli życia, bezbronności, charakterności, uśmiechu jak plaster miodu. Na mnie to działa elektryzująco. Dziś obejrzyjcie dosłowne znaczenie wyrazu <piękno>. Zapraszam do galerii.

Korzystając z obecności profesjonalistów wzięliśmy również my udział w sesji co by mieć pamiątkę. Oto efekty:





poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pozlotowo

Zatrzymałam się na czwartku. Na systematyczność zwyczajnie zabrakło czasu. Wiecie, zaczęły się wieczory "dozwolone od lat 18". ;) Bo Zlot to rytm dnia i nocy: część widną zajmują dzieci, część nocną dorosłych rozmowy. Takie tam różne, śmieszne, poważne/niepoważne, wesołe, wcale niekoniecznie o zespole.
Lubię w tych zlotach ludzi. Nieodświętnych, zwyczajnych, różnych.
Rodzinnie odpoczęliśmy i byliśmy razem. Posmakowaliśmy wakacji. Ten czas był nam bardzo potrzebny.
Zespołowo - to taki Zlot mnie na przykład uskrzydla. Mam okazję pobyć z dziećmi z różnych roczników. Choć widzę, że z wiekiem zespół Downa nie mija, przynosi za to kolejne ograniczenia, to nadal lubię te dzieci. Lubię coraz bardziej. Z całym tym upierdliwym dobrodziejstwem inwentarza. One są piękne. Po prostu.

 A tutaj macie taki misz-masz fotkowy, namiastkę naszego Zlotu.