sobota, 15 sierpnia 2026

Kasprowy Wierch

Kasprowy Wierch ma 1987 m n.p.m. Poza możliwościami Julka, żeby wejść tak wysoko. Na szczęście jest kolejka. Zrobiliśmy więc wycieczkę w pięć rodzin. Zakup biletów on-line nie był już możliwy. Skorzystaliśmy z kasy ekspresowej. Za uniknięcie stania przed godzinę- półtorej dopłaciliśmy do biletów. Koszt nie był niski, ale to jedyna możliwość, żeby Julkowi i Radkowi pokazać Tatry Wysokie z perspektywy 1900 metrów wysokości i nie musieć stać w słońcu i upale. 


Wjazd na górę zajmuje około piętnaście minut. W połowie drogi w Myślenickich Turniach jest stacja przesiadkowa. Trzeba zmienić wagonik. Na górze zdecydowaliśmy się skorzystać z sezonowej atrakcji turystycznej i przejechać się orczykiem w dół do Doliny Gąsienicowej. Trasa jest widokowa, chętny otrzymuje słuchawki, w których męski, przyjemny głos nieśpiesznie opowiada o Tatrach. Po nerwowym oczekiwaniu (była kolejka a jakże!) głos podziałał na mnie jak zaklinacz węży. Zrobiłam się miękka jak podusia i poddałam opowieści. Zaliczyłam prawdziwy relaks, dodatkowo ciesząc oczy mijanym z prawej strony m.in. Kościelcem, na który dzień wcześniej osobiście się wdrapałam. Chłopakom też podobała się wycieczka.



Podróż orczykiem zajęła około czterdzieści minut. Postanowiliśmy pospacerować i wejść na Beskid (2012 m. n.p.m.). Przewyższenie jest niewielkie, góra w zasięgu wzroku i nóg. Idealne wyzwanie dla Julka. Był bardzo na tak. Weszliśmy sprawnie, sycąc oczy widokami i oczywiście Świnicą w pierwszym planie.







Na Beskidzie ugryzła Julka osa. A przynajmniej coś osowatego. Zabolało Julka i odebrało mu radość ze zdobytego dwutysięcznika. Jedynego w jego zasięgu. Miałam ze sobą apteczkę, psiknęłam octaniseptem i natychmiast pomogło. Cokolwiek by to nie było, ważne, że psiknęłam i zaopatrzyłam "ranę". Dzielnie zniósł dyskomfort.

Zjechaliśmy na dół. Zjedliśmy frytki i postanowiliśmy zejść na nogach z Kuźnic do ronda Jana Pawła II. Po drodze zwiedziliśmy spichlerz Zamoyskiego (żadnych ludzi i zaskakująco chłodno w środku) i widzieliśmy strzyżenie owiec. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz