czwartek, 5 czerwca 2014

Zlot dzień drugi

Dziś mieszaliśmy w stołówce ciasta na mufiny: czekoladowe, klasyczne, ananasowe, bananowe, o smakach innych nie pamiętam. A wspólne pieczenie zbliża. Smacznie. Bardzo.
Kucharzów było wielu, kucharzyków też, więc pyszne ciacha murowane.
Moje chłopaki w pełnej aktywności, do zdarcia kolan, nosów i gardeł.
Jest nam dobrze.
Odpoczywamy. Aktywnie, czyli w biegu za Julkiem. Chyba że zacznie babki robić w piasku. Albo drzemie. Albo je. Albo przytula się do kogoś.
Uwaga techniczna: nie zdążyłam zapytać o zgodę na publikację wszystkich, więc zdjęć nie będzie wiele. Najwyżej z czasem dorzucę.
Uwaga zwrócona na organizatorów: wspólne pieczenie mufin to był doskonały pomysł!







5 komentarzy:

  1. Widać, że się dobrze bawicie! Uśmiechy od ucha do ucha!
    Czy ta urocza dziewczynka na zdjęciach z Julkiem to Ewa, która była u Was kiedyś w odwiedzinach??

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, Małgosia. Ale też mieliśmy przyjemność ją gościć z rodzicami. :) Dziewczyna cud-miód-malina.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewa dojechała dnia następnego.
    Na chwilkę.
    Ale co się nabiegała,to jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I była przy tym niemal cały czas uśmiechnięta. Są na to fotkowe dowody wszak :)

      Usuń