czwartek, 20 sierpnia 2026

Kościelec

W tym roku Krzysiek zaplanował wypad na Orlą Perć. To szlak turystyczny poza moim zasięgiem, a przynajmniej poza zasięgiem zrealizowania go za jednym podejściem. Na rozgrzewkę wybrali z Maćkiem Kościelec. Ja miałam im towarzyszyć do przełęczy Karb. 

Ponieważ szlak nie jest na cały dzień, w drodze do Kuźnic byliśmy przed szóstą rano. To całkiem późno, jeśli na szlaku nie chcesz wędrować w tłumie. Na Halę Gąsienicową weszliśmy przez Boczań. Słońce dawało wyraźnie sygnał: - ja się dopiero rozkręcam. Szykował się upalny dzień.




W Murowańcu zrobiliśmy krótką przerwę na śniadanie i toaletę. Ruszyliśmy dalej. Niebieskim szlakiem w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego. To przyjemny odcinek. Lubię tędy wędrować lekko w górę po ułożonych w szeroką ścieżkę głazach.

Dość sprawnie dotarliśmy nad staw. Nie zatrzymywaliśmy się na długo. Przed nami wiła się ścieżka w górę. Czarny szlak na Karb ewidentnie nas przywoływał. Początkowo łagodnie piął się w górę, żeby po chwili nieoczekiwanie nabrać wysokości. Wejście jest stosunkowo krótkie, ale intensywne, po kamieniach i sypkich kamieniach. Zaczyna się fajna przygoda. A widoki - im wyżej i wyżej - wspaniale rekompensują zmęczenie.

Czarny Staw Gąsienicowy



Po stromym podejściu weszliśmy na grań, którą zwą Małym Kościelcem. Widoki zacne. Krótki spacer, lekkie zejście w dół i o dziewiątej staliśmy na przełęczy Karb.

widok na Gąsienicowego stawy

Kościelec 

Mały Kościelec 



Dotarłam, gdzie zakładałam, że dotrę, a ponieważ było ciągle wcześnie i nie czułam spodziewanego zmęczenia, zdecydowałam, że wejdę z chłopakami na Kościelec. Z Przełęczy Karb to 50 minut. Szlak pnie się ostro w górę, chwilami wymaga małej gimnasyki, postawienia nogi na właściwym kamieniu i rękami poszukania właściwego występu, żeby się podciągnąć, ale nadal to droga niewymagająca nadzwyczajnych umiejętności. Ot, zwykłej sprawności fizycznej. Im wyżej, tym było piękniej. 



Wyżej widać było nie tylko całą dolinę Gąsienicową, ale i Giewont

Mały Kościelec, jeszcze chwilę temu szliśmy tamtędy


Czarny Staw Gąsienicowy 

Z lewej zielone stawy Gąsienicowego i w dali Giewont, z prawej Czarny Staw Gąsienicowy, a pośrodku Mały Kościelec 

Przy samym podejściu na szczyt, jest stromo. Trzeba wdrapać się na stertę kamieni, za którą rozpościera się widok szczytów górskich. I ta przestrzeń wokół. Zachwycam się zawsze. Oddycham głęboko. Jestem szczęśliwa. 

Kościelec szczyt




Spędzamy na szczycie kilka niekrótkich chwil. Fajnie, że jest nas tam garstka i nie tłoczymy się jeden przy drugim. Zejście jest podobne jak wejście - chwilami wymaga większej koncentracji i uwagi. Gdy docieramy na przełęcz Karb, jest na niej zdecydowanie więcej turystów. Schodzimy do Hali Gąsienicowego po drodze mijając stawy, a wśród nich cudny Zielony Staw Gąsienicowy. Z każdym krokiem robi się też ciepłej. W dolinie panuje już gęstniejący upał.








I znów Kościelec (pierwszy z lewej)

W Murowańcu tłum ludzi. Uciekliśmy. Zeszliśmy przez Boczań. Gdy docieraliśmy do Kuźnic, słychać było pierwsze grzmoty. Zdążyliśmy przed burzą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz