środa, 27 lutego 2013

Kadry z Julkiem

Na przedwiośniu mina mi rzednie. Energia topnieje. Chętnie zamieniłabym się z żółwiem. Jemu dała moją przestrzeń, a wzięła od niego skorupę. Żeby się w niej zaszyć. Schować. Spowolnieć. Marna wtedy ze mnie mama i żona i koleżanka. Smutek tkwi we mnie. Jakaś melancholia.
Przewijam filmy w głowie. Te moje, doświadczone, przeżyte, dotknięte. Wybieram kadry. Te, z których mogę przekleić uśmiech i siłę do codzienności.
Ostatnio tylko odcinki z Julkiem. Jak ten. Julek idzie, niemal biegnie do mnie (weszłam po niego w drodze z pracy) przez cały przedpokój u dziadków. Mało nóg nie pogubi. Wyciąga rączki, a ja go przytulam. Julek całym sobą oddaje uścisk. Rączką pokazuje na drzwi wejściowe, patrzy na babcię i dziadka stojących w przedpokoju i buziaki im śle. Dziadek – czołowy idol Julka – wyciąga ręce do niego i zaprasza do siebie. A Julek ciągle w moich objęciach, tułowiem odwrót od dziadka i główką nieznacznie kręci na nie. Tak, Julek, jedziemy do domu.
Albo ten. Walnęłam głową w skośny sufit. Masuję głowę, na której guz rozkwita. Syczę i jęczę. Julek na rękach. Dotyka rączką mojej twarzy. Delikatnie, z siłą uzdrowiciela.
Albo ten. Wychodzę z pokoju. A Julek w płacz.
To zawsze niemy film w kolorach tęczy!
Kolor tkwi w Julku.
Julek w szczerości.
Ja w skorupie.
A jeszcze przedwczoraj myślałam, że nie jestem tak bardzo ważna dla Julka.

niedziela, 24 lutego 2013

Z Fafi

Porozumiewają się bez słów.
Łagodni podobnie.
Tak samo sępią jedzenie.
Julek i Fafi.
W przyjaźni właśnie poczętej. :)



Dobra zabawa

Przepis na dobrą zabawę wygląda tak:
Weź jakikolwiek nieduży pojemnik
Przygotuj na małych karteczkach polecenia. Im bardziej absurdalne, tym lepiej.
Zrób misz-masz zadaniowy.
Niech w worku mieszają się: pajacyki, przysiady, rundki wokół stołu itp. z poszukiwaniem przedmiotów znajdujących się w pomieszczeniu, gdzie trwa zabawa, zaczynających się na literę K, C, S itp., śpiewaniem piosenki grubym/cienkim głosem, mówieniem wierszyka szeptem/krzycząc, udawaniem św. Mikołaja/bałwana/zwinnej małpki.
Ja do pojemnika dodałam dzisiaj pałętające się po domu żółte pojemniczki z jajek niespodzianek. Wrzuciłam do nich losy np. weź ze stołu czekoladkę, podziel na cząstki i zjedz z uczestnikami zabawy, a do worka karteczkę: weź żółte jajeczko i otwórz je. Każdy chciał je wylosować. :)
Usiądźcie na podłodze. Wiek uczestnika nie ma znaczenia. I po kolei wybierajcie karteczki.
Julek załapał się na piosenkę, którą pokazywał gestami. Krzyś oddał walkowerem św. Mikołaja. Ja ratując honor rodziny podjęłam się roli. Julek i Fafi patrzyli jak na kosmitę, gdy z workiem, którego nie było i głosem, którego nie znali, przemawiałam do dzieci. Julka tak zwinnie małpkę udawała, że Krzysiek małpował od razu. Sam z kolei obrał mandarynkę i podzielił na cząstki i w ogóle się z nami. A gdy na koniec ktoś z nas wylosował Indianina, z Julką zatańczyłyśmy wokół wielkiego ogniska (stół) taniec rytualny, wznosząc indiańskie okrzyki! :)
I tylko chłopcy patrzyli na nas zdziwieni, jakby w życiu Indian nie widzieli. Phiiiii.
Julcia, fajnie że z nami byłaś. :)
Darek, Krzyś stara się być grzeczny. Z naciskiem na stara. ;)

PS. Darek to mój brat. Julka to moja chrześnica i córka przyjaciółki. Fafi to pies Julki. Znaleźli się z nami w ten weekend pod jednym dachem.


czwartek, 21 lutego 2013

Post Scriptum

Odebrałam dziś telefon z poradni, którą wczoraj i tydzień temu odwiedziliśmy z Julkiem.
Szanowne grono specjalistów, z którym Julek kontaktował się za moim pośrednictwem, uznało, że jednak konieczne jest zrobienie testów na inteligencję, żeby ustalić stopień upośledzenia.
Czy nie można było wczoraj? Nawet jeśli pani X jest tylko członkiem komisji orzekającej i nie zna się na testach, to czy nie można było tego samego dnia umówić nas z panią Y, która takie testy potrafi przeprowadzić z dwuletnim zespołowym chłopcem?
Za dwa tygodnie testy. Potem oczekiwanie na zebranie się komisji. Wydanie orzeczenia, na co komisja ma dwa tygodnie i marzec mija. A do końca marca muszę złożyć wniosek o przyjęcie Julka do przedszkola. Czy ja się wyrobię?
W styczniu zaczęłam imprezę.
Ja się nie czepiam. Ja się nie czepiam. Irytuję?



środa, 20 lutego 2013

Z pedagogiem w ppp

Dziś papierologii okołoorzeczeniowej ciąg dalszy. Zaliczyliśmy z Julkiem spotkanie w poradni psychologiczno-pedagogicznej z pedagogiem specjalnym.
Czuję się zawiedziona.
To była bardziej autoprezentacja mnie - jako rodzica, niż badanie Julka.
Chyba OWI mnie rozpuściło. Tam pracują z maluchami, w zasadzie wyłącznie z maluchami. Od urodzenia do 7 lat. Traktują dzieci podmiotowo, a nie jak obiekty, o których trzeba przygotować dokument. Na konsultacjach i terapiach zejście do poziomu Julka. Na dywan, na którym rozsypane są zabawki. Zainteresowanie dzieckiem na pierwszym planie. Reszta jest tłem.
Już sama sala, do której zostaliśmy zaproszeni, mało przyjaźnie witała skrzata, który ledwo od ziemi odstaje. Okrągły stolik z krzesełkami, brak zabawek odpowiednich dla kilkulatka. I pani, która miała dobre chęci, ale chyba brak doświadczenia w obcowaniu z małymi dziećmi. Sztywność postawy, nienaturalne przywitanie Julka pacynką na ręce, przyklejony uśmiech. Ja się nie dziwię, że Julek odwrócił się i pokazał na drzwi. Chciał wyjść, zanim na dobre wszedł do pokoju.
Pani badała mnie, a nie Julka, ja mówiłam, długopis sprawnie notował. Mugolowa Rita Skeeter przeprowadzała ze mną wywiad. Ciekawe co ja przeczytam w tym orzeczeniu?
Może przesadzam. Może za duże oczekiwania miałam. Może, jak do egzaminu, trzeba mieć przede wszystkim opanowaną taktykę, a dopiero potem materiał? I może następnym razem będę w tę taktykę bardziej obkuta? ;)
Przynajmniej powiedziałam, co chciałam.
We wtorek zbierze się komisja. Na wydanie orzeczenia ma dwa tygodnie. Czyli około połowy marca mogę spodziewać się wieści.


wtorek, 19 lutego 2013

Wyciszacz

Krzyś zasypiając koniecznie potrzebuje miętosić włosy. Moje, ostatecznie taty.
Julek dla odmiany róg kołdry, poduszki, kocyka. W zależności co jest pod ręką.
Ja nic nie miętoszę.
Usypiam, zanim o tym pomyślę. :)

niedziela, 17 lutego 2013

Pytanie

Krzyś mnie dzisiaj zapytał, kiedy Julek zacznie mówić.
No właśnie Julek, kiedy zaczniesz mówić?
Cisza.
Aktualnie śpi, więc nie odpowie.
Krzyś nie jest specem od etapów rozwoju dziecka. Ale widzi, że coś długo czeka się na pewne milowe osiągnięcia brata. Był taki moment, gdy dopytywał, kiedy Julek zacznie chodzić. Teraz już łazi, to Krzyś czeka na gadanie. Bo przecież takie małe ludziki normalnie gadają. Ale nie Jul.
No to czekamy.
Oby nie jak na Godota.